Raz na jakiś czas pojawiają się w sieci różnej maści artykuły, przepowiednie i analizy zapowiadające rychły koniec Fejsika. Dzisiaj  Michał Gąsior na swoim blogu opisał epidemiologiczną hipotezę końca Facebooka. Amerykańscy badacze porównali wzrosty użytkowników MySpace i Facebooka. Nałożyli to na teorie związane z rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych  i wyszło im, że do 2017 roku Facebook utraci 80% użytkowników. Wizja iście apokaliptyczna…

Zwycięzca bierze wszytko

Obawiam się, że te wszystkie prognozy wieszczące upadek FB są trochę na wyrost.  Hipoteza „wirusowa” całkiem zgrabna, ale nie do końca jednak w nią wierzę. MySpace podupadł bo w dużej mierze userów zgarnął mu Facebook. W tej branży sprawadza się zasada „Zwycięzca bierze wszystko”. Użytkownicy MySpace przeszli do większego serwisu, bo tam było więcej ich znajomych. W takim razie ja się pytam gdzie przejdą użytkownicy Facebooka? Dziecko Marka Z.  ze swoją masą będzie trudne do przeskoczenia.

Społecznościowe „must have”

Zgadzam się z Michałem, że młodzi uciekają od Facebooka jako serwisu swoich rodziców do innych społeczności. Ale wbrew pozorom wcale nie oznacza to, że nie mają konta na Facebooku. Ciekawy przypadek usłyszałem podczas jednej z  katowickich  edycji Czwartkowych Spotkań z Social Media W trakcie badań czeskiego Facebooka okazało się, że w dolnej grupie wiekowej jest więcej kont w serwisie niż młodych Czechów! Zagraniczna popularność czeskiego fejsa? Niezidentyfikowany atak botów? Rzeczywistość okazała się trywialna. Młodzi Czesi mieli po 2 konta na FB. Jedno oficjalne dla rodziców i rodziny, drugie dla znajomych…

Nawet jak Facebook  już nie będzie hot i sexy, dalej będzie trwał ze swoją masą. Staje się swego rodzaju „must have”.

Element społecznie podejrzany

Zamykanie kont ze względu na ochronę swojej prywatności? Młodzi z serwisami takim jak ask.fm wyznaczają trend zupełnie odwrotny. Pozostaje tylko trochę próbować ich uświadamiać, ale  nie sądzę, że to coś zmieni.

Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomym, który na fejsie nie ma konta w ogóle. Jak się okazuje systematycznie wywierana jest na nim presja, żeby takie konto sobie założył. Na jego argumentację, że chce chronić swoją prywatność ludzie reagują podejrzliwie. Powstaje swego rodzaju presja społeczna. Skoro cię nie ma na Facebooku to chyba masz coś do ukrycia.

Sprzedajemy wasze dusze dane

I ostatnia argumentacja, z którą się często spotykam. Ludzie opuszczą Facebooka, bo nie chcą być towarem na sprzedaż. Facebook sprzedaje rząd dusz – to brzmi strasznie i nieetycznie. Tylko, że działania spółki Zuckerberga wcale, nie są czymś wyjątkowym i odosobnionym. Google czyta nasze maile, wie gdzie przebywamy i czego szukamy w internecie. Przy wprowadzaniu Gmaila też huczało od zapowiedzi rychłego upadku. Teraz nie widzę, aby googlowski mail, mapy czy wyszukiwarka miały popaść w niebyt.

Czy nam się to podoba czy nie Facebook na stałe wpisał się w mapę światowego internetu. Nie jest już młodym tygrysem social media, którym fascynują się trendseterzy. Tak! Jest dojną krową, która karmi akcjonariuszy na NASDAQ. I jeszcze postoi na tym internetowym pastwisku.